Archiwum Państwowe w Szczecinie

Witamy na stronie Archiwum Państwowego w Szczecinie

Zapraszamy do zapoznania się z naszą instytucją i zbiorami

czytaj więcej

Archiwum Państwowe w Szczecinie

Książka musi opanować ziemie odzyskane

Z historii książki i czytelnictwa na Pomorzu Zachodnim w okresie pionierskim (1945–1949)

 

W wyniku zmiany granic, jakie nastąpiły po zakończeniu drugiej wojny światowej, ziemie na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej znalazły się w granicach państwa polskiego. W marcu 1945 roku utworzono okręg zachodniopomorski – późniejsze województwo szczecińskie. Jego organizacja i integracja nie były łatwe.

W tym tworzącym się od podstaw społeczeństwie, zdobywającym kolejne szczeble wolnej społecznej drabiny, szczególną rolę miała do wypełnienia kultura. Miała scalać, integrować, wytwarzać więzi społeczne. Organizacją życia kulturalnego, będącego swoistą dominantą tego historycznego czasu, zajmowało się wiele instytucji z administracją terenową na czele, a także związków (jak chociażby Polski Związek Zachodni) stowarzyszeń, organizacji społecznych, Kościół, osoby prywatne zakładające wypożyczalnie książek, księgarnie i szkoły artystyczne. To dzięki ich zaangażowaniu można mówić o procesie kulturalnego zagospodarowania Pomorza Zachodniego, w którym to dziele, szczególnie ważnym było kształtowanie środowisk i instytucji kultury.

Szybko następował rozwój środowiska plastycznego, a przybyli w 1947 roku do Szczecina Paweł Bałakirew, Emanuel Messer, Guido Reck czy Henryk Boehlke stali się tegoż środowiska ikonami. Dzięki tzw. akcji osadniczej literatów, pojawili się w Szczecinie między innymi: Jerzy Andrzejewski, Konstanty Ildefons Gałczyński, Tymoteusz Karpowicz, Edmund Osmańczyk, Witold Wirpsza, Wiktor Woroszylski. Pokaźną liczbą inicjatyw wykazało się w latach czterdziestych środowisko teatralne. Powołano: Teatr Mały, Teatr Polski, Komedię Muzyczną.

Rozpoczęło się także zabezpieczanie zbiorów muzealnych i księgozbiorów – otwarto Muzeum Miejskie, Archiwum Państwowe, a także zainicjowano akcję zakładania powszechnych bibliotek publicznych. Jednakże w 1948 roku Walerian Lachnitt publicysta, krytyk literacki i teatralny, organizator życia kulturalnego zauważył: Ludzi kultury jest ciągle mało w Szczecinie, o wiele za mało, ale właśnie ta ich gromadka sprawiła, że płonący w nich ogień zapala coraz nowe pożary. Dużo jeszcze dymu...


Wedle głosów z tych lat, obraz czytelnictwa, polska książka i jej znaczenie w okresie pionierskim w Szczecinie i na Pomorzu Zachodnim kształtowały się następująco:

[…] w miarę napływu ludności polskiej i zagospodarowania miast i wsi rodzi się potrzeba książki polskiej. Można śmiało powiedzieć, że była ona tak samo ceniona przez pierwszych osadników jak najniezbędniejsze narzędzia i znajdowano ją w plecaku pierwszych osadników obok chleba i soli, łyżki czy miski.

W powojennym rozwoju życia kulturalnego ogółu ludności niezmiernie ważnym czynnikiem staje się dobra książka, szczególnie na terenie Ziem Odzyskanych […] Gromadzenie książek w bibliotekach domowych posiada nadto znaczenie wychowawcze, polegające na przyzwyczajeniu dorastającej młodzieży do otaczania się najbardziej wartościowymi książkami. Niechże więc książka zawędruje jaknajliczniej do naszych szczecińskich domów ożywi swą treścią długie, jesienne wieczory i niech hasło „W każdym domu biblioteka stanie się czynem”.

Pierwsza z tych opinii wydaje się dyskusyjna, zważywszy na wiele głosów jak ten chociażby: Rzadko który przybysz przywoził w swoim skromnym dobytku książkę.

Inaczej pisze Jerzy Brinken, założyciel jednej z pierwszych w Szczecinie prywatnych wypożyczalni: Na szczęście wielu osadników przywiozło ze sobą trochę ulubionych książek w języku ojczystym. W sumie była to dosyć spora liczba. Te dwie wypowiedzi wskazują na oblicze społeczne i kulturowe nowych mieszkańców Pomorza Zachodniego. Wykluczeni piśmienniczo, stanowiący znaczny odsetek, w swoim skromnym dobytku z pewnością nie mieli książek. Tymi dysponowała osiedlająca się tu inteligencja. Swój księgozbiór przywieźli do Szczecina Leon Królak, współzałożyciel Spółdzielni Wydawniczej „Polskie Pismo i Książka”, Janina Szczerska, nauczycielka i dyrektorka pierwszego szczecińskiego liceum czy przybywający do miasta pisarze. Stwierdzenie, iż książka stawała się ważnym czynnikiem rozwoju kulturalnego, można uznać za miarodajne, mając jednakże na uwadze społeczność, w której nieliczny tylko odsetek posiadał wykształcenie podstawowe. Należy tu jeszcze uwzględnić preferencje kulturalne wśród których dominowały takie formy jak, kino, radio, cyrk oraz uwarunkowania społeczne dla których charakterystyczna będzie opinia: najpierw trzeba żyć i mieszkać a później dopiero można kupować książki i czytać.

Literaturę przywiezioną na Pomorze Zachodnie w osadniczych plecakach, o której wspominał J. Brinken, stanowiły przede wszystkim klasyka polska, modlitewniki, podręczniki szkolne, broszury edukacyjne i kalendarze rolnicze. Dramatowi wydziedziczenia z ojcowizny i zakorzenienia w nowym, towarzyszyła bowiem niezmienna wiara chrześcijańska, religijność będąca nośnikiem polskości.

Polska książka docierała do czytelnika różnymi drogami. Silną pozycję zyskiwały biblioteki, których organizacja w latach czterdziestych pozostawała domeną władz samorządowych. Zadanie do wykonania było ogromne, zważywszy na niedostatek polskich książek i brak tradycji do których można by nawiązać. Organizacja polskich bibliotek i czytelnictwa na Pomorzu Zachodnim była w drugiej połowie 1945 roku pracą u podstaw. Wieńczył ją sukces, bowiem w ciągu niespełna trzech lat udało się stworzyć pełną sieć biblioteczną, powoływaną jeszcze w warunkach demokracji. Już bowiem rok 1949 stał się początkiem konfrontacji dotychczasowej ofensywy kulturalnej z rodzącą się stalinowską propagandą, która jednak nie przekreśliła trwałego duchowego dorobku polskich pionierów w regionie.

Początek został uczyniony 7 lipca 1945 roku kiedy to otwarto w Szczecinie Bibliotekę Miejską, której bibliotekarze jako pierwszą polską książkę zapisali w księdze inwentarzowej Starą baśń J.I. Kraszewskiego. Jak podają źródła, z biblioteki tej dysponującej w 1945 roku piętnastoma książkami w języku polskim skorzystało 75 czytelników. W ciągu trzech kolejnych lat otwierano biblioteki miejskie, gminne, powiatowe. Ministerstwo Oświaty nowo zakładanym placówkom przydzielało komplety książek liczące po pięćset woluminów, obwarowując jednakże darowizny pewnymi warunkami (zapewnienie lokalu, pokrycie kosztów utrzymania bibliotek).

Nie zapominano też o tworzeniu księgozbiorów w nowopowstałych zakładach pracy. W dużych placówkach zatrudnieni fachowcy mogli służyć pomocą w kompletowaniu książek. W mniejszych zajmowały się tym często osoby przypadkowe, toteż w prasie zamieszczano przykładowe zestawy takich biblioteczek. Książki miały uczyć, służyć informacji i rozrywce, zarówno pracownikom na kierowniczych stanowiskach, jak i robotnikom fizycznym, legitymującym się podstawowym wykształceniem.

Pod hasłem 100 podstawowych książek dla biblioteczki rady zakładowej, zaproponowano między innymi: 15% książek treści beletrystycznej, 20% książek popularnonaukowych, 10% książek ogólnych.

W działalność kulturalną aktywnie włączyły się powstające związki zawodowe, m.in. poprzez organizowanie bibliotek i upowszechnianie czytelnictwa. Największy rozwój bibliotekarstwa związkowego datuje się na lata 1948–1949. Jedną z form ich pracy były tzw. biblioteczki ruchome liczące po 1000 tomów, przekazywane zakładom pracy na trzy miesiące. O ile jednak w zestawie książek dla zakładów pracy w 1947 roku znalazła się postulowana beletrystyka, na którą złożyła się klasyka polska i obca oraz literatura popularnonaukowa, to już w 1949 roku zaczęto zwracać uwagę na brak opracowań o tematyce zaangażowanej i marksistowskiej. Rozpoczęły się też kontrole księgozbiorów i wycofywanie nieodpowiedniej literatury.

Sieć bibliotek mogła w tym okresie rozwijać się dzięki powołaniu w 1948 roku przez Wojewódzką Radę Narodową w Szczecinie Funduszu Oświatowo-Kulturalnego, który w ciągu 2 pierwszych lat funkcjonowania był przeznaczony głównie na potrzeby bibliotek.

Trzeba wspomnieć również o licznych darach płynącym na Pomorze Zachodnie. Wśród darczyńców zapisała się między innymi Polonia Amerykańska. Książki przekazywały też inne województwa poprzez zakup za preliminowane wcześniej kwoty. I tak w 1947 roku Wojewódzka Rada Narodowa w Łodzi otrzymała ze Szczecina dyspozycję by zakupić i przesłać do biblioteki powiatowej w Kamieniu Pomorskim 20 procent literatury popularnonaukowej, 40 procent literatury dla młodzieży i 40 procent beletrystyki dla dorosłych z uwzględnieniem aktualnej tematyki. Wyrażano przy tym nadzieję, że przyczyni się to dalszego rozwoju Ziem Odzyskanych i zacieśni węzły współpracy klasy pracującej obu województw.

Napływ książki na Pomorze Zachodnie ułatwiała polityka kulturalna władz, podejmowane uchwały w sprawie upowszechniania i pogłębiania czytelnictwa, w tym uchwała Rady Państwa z 9 czerwca 1947 roku o zaopatrzeniu Ziem Odzyskanych w polską książkę.

Klimat był więc sprzyjający. Komisja Oświaty i Kultury Wojewódzkiej Rady Narodowej w Szczecinie oceniała, iż w latach 1946–1947 wśród 900 tys. społeczności, liczba czytelników wynosiła 10%. Nie brakło głosów, że czytanie to strata czasu. Sporo kulturowych ograniczeń wynikało z faktu, iż wielu mieszkańców wsi i małych miasteczek było analfabetami. Potencjalni czytelnicy natomiast chętniej niż po książkę sięgali po gazety i czasopisma, przynoszące porady praktyczne i zawierające problemy bezpośrednio dotyczące ich życia.

Do aktywnego czytelnictwa zachęcano organizując zespoły dobrego czytania, konkursy i wieczory czytelnicze na których omawiano wybrane lektury. I o ile dzięki polityce wydawniczej państwa, czyli wysokim nakładom i niskim cenom, książek było coraz więcej i były bardziej dostępne, niż np. radio, to ich treść rozmijała się często z zainteresowaniamiczytelników.

Wspominany już J. Brinken (1908–1991) nauczyciel, geograf, prowadzący w Szczecinie w latach 1945–1947 polską bibliotekę pod nazwą „Ośrodek Kultury”, pisał w swoich wspomnieniach, iż w Szczecinie w lipcu 1945 roku uganiano się za polskimi książkami. Szczęśliwi posiadacze polskiej literatury, dysponujący dziełami Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Bolesława Prusa, Elizy Orzeszkowej, Marii Konopnickiej, Władysława Stanisława Reymonta, Stefana Żeromskiego, Marii Rodziewiczówny, pielęgnowali swoje książki jak najświętszą relikwię. Wymiana zaś tych książek, podzielenie się z innymi był to piękny patriotyczny gest, obowiązek dzielenia się z rodakami. J. Brinken posiadający w Warszawie kilkutysięczną bibliotekę postanowił przewieźć ją do Szczecina. Zasób ten złożył się na pierwszą prywatną szczecińską wypożyczalnię, urządzoną w pięciopokojowym, zdewastowanym lokalu, wyremontowanym przez organizatora biblioteki. Znalazła tu miejsce wypożyczalnia i czytelnia. Trud był to heroiczny biorąc pod uwagę, iż czterdzieści skrzyń z książkami, bibliotekarz-pionier zwoził przez dwa dni ręcznym wózkiem z dworca na ul. Kaszubską, gdzie mieścił się przyszły „Ośrodek Kultury”. Dzięki pomocy rodziny i niemieckiego dozorcy domu, który postarał się o regały, 14 października 1945 roku „Ośrodek Kultury” otworzył swoje podwoje, notując w dniu otwarcia kilkudziesięciu czytelników.

Były tu do dyspozycji: książki naukowe i popularnonaukowe z różnych dziedzin, literatura klasyczna, powieściowa i z zakresu poezji, książki podróżnicze i przygodowe. Nawet nieco dobrego kryminału i romansów. Były też książki młodzieżowe i dziecięce. Na miejscu wykorzystywano atlasy, albumy, encyklopedie, słowniki, białe kruki, podręczniki, przewodniki, monografie, stare czasopisma, cenne prace zbiorowe. Wśród czytelników przeważali literaci, dziennikarze, nauczyciele, urzędnicy, robotnicy, sprzedawcy i także starsza młodzież z różnych szkół. Bilans 3 lat działalności placówki zamknął się stanem 8 000 książek i czasopism, liczbą około 1000 czytelników i 40 tys. wypożyczeń. Po zamknięciu „Ośrodka Kultury” księgozbiór został przekazany do szkół oraz w części sprzedany innym organizatorom prywatnych punktów wypożyczeń.

Równie ciekawą inicjatywą była założona w okresie pionierskim, wypożyczalnia Krystyny Łyczywek, znanej, mieszkającej w Szczecinie do dzisiaj, artystki fotografika, romanistki, tłumaczki literatury francuskiej. Wypożyczalnię „Logos”, reklamującą się jako najbogatsza czytelnia i wypożyczalnia książek w Szczecinie, przy Alei Polonii Zagranicznej 23 K. Łyczywek zorganizowała w oparciu o polskie książki przywożone z Poznania. Natomiast literatura obcojęzyczna, książki niemieckie, angielskie, francuskie – jak sama wspomina – leżały na ulicach Szczecina.Warto w tym miejscu dodać, iż niemieckie książki zaściełające ulice miast, podlegały opiece Wojewódzkiej Komisji Opieki nad Książkami, powołanej przez Kuratorium Okręgu Szkolnego Szczecińskiego. Kurator Okręgu Szkolnego Szczecińskiego Stanisław Helsztyński.

Mówiąc o polskim słowie drukowanym na Pomorzu Zachodnim, nie sposób pominąć Spółdzielni Wydawniczej „Polskie Pismo i Książka”, założonej w 1945 roku w Szczecinie przez więźniów politycznych, niemieckich obozów koncentracyjnych. W grupie inicjatywnej był wspominany już L. Królak, który skupiając wokół siebie grono entuzjastów, chciał drukować tak: by za 1 zł każdy mógł sobie kupić „Pana Tadeusza”. Prace organizacyjne odbywały się w bardzo trudnych warunkach, w mieście gdzie gruzy sięgały kilku pięter, a jedynym środkiem transportu pozostającym do dyspozycji przyszłych wydawców był koń kupiony od radzieckich żołnierzy. Członkowie Spółdzielni zorganizowali w jej strukturach wiele rozmaitych komórek: drukarnię, dział litograficzny, w którym wykonano pierwszy plan Szczecina z polskimi nazwami ulic, dział wydawniczy, introligatornię, agencję reklamy, dział handlowy, księgarnię i wypożyczalnię książek, wytwórnię stempli, wytwórnię kartonów i torebek, dział papierniczy.

Spółdzielnia szczególną wagę przywiązywała do wydawania publikacji dotyczących dziejów i współczesnych problemów Pomorza Zachodniego, chociaż pierwszą książką w jej dorobku była Chemia nieorganiczna M. Krawczyka. Z publikacji Spółdzielni odnoszących się tematyki pomorskiej można wymieć chociażby: Cz. Piskorskiego Polski Szczecin (1946) i Zabytki piastowskiego Szczecina, P. Zaremba, Polska flaga w Szczecinie, W. Lachnitt, Pod znakiem Gryfa (1947), T. Karpowicz, Legendy pomorskie, Cz. Piskorski, Ze Szczecina przez Świnoujście do Międzyzdrojów (1949), „Rocznik Informator Pomorza Zachodniego 1945–1948”.

 

Czytelnik w Szczecinie, który miał do dyspozycji w zakresie polskiego słowa drukowanego, własne książki lub wypożyczone w prywatnych placówkach bibliotecznych lub bibliotekach miejskich, mógł teraz nabyć lub wypożyczyć książki o treści regionalnej, proponowane przez nowe wydawnictwo, którego pracownicy pozyskali do współpracy – jako autorów – między innymi prezydenta miasta Szczecina Piotra Zarembę, kierowniczkę Wydziału Kultury Zarządu Miasta, współorganizatorkę Klubu Literacko-Artystycznego Zofię Walicką-Neumanową (Neymanowa), literatów W. Lachnitta i T. Karpowicza. Przygotowane przez nich publikacje, przybliżały dzieje Pomorza Zachodniego, zapoznawały z tutejszymi zabytkami, sławiły walory krajoznawcze, opowiadały słowiańskie legendy, ukazywały niedawne wyzwolenie i zagospodarowanie.

„Rocznik Informator Pomorza Zachodniego 1945–1948”, przynosił syntezę i podsumowanie wielu dziedzin życia gospodarczego, społecznego i kulturalnego.

Właścicielka wypożyczalni „Logos” K. Łyczywek wydała natomiast w „PPiK” swoje tłumaczenia nowel Guy de Maupassanta Prawdziwa miłość (1949). Na 1949 rok zaplanowano wydanie Przygód dzielnego wojaka Szwejka.

„Polskie Pismo i Książka” przygotowało również książki dla dzieci. Były to między innymi Dziwne przygody szczurka Gryzimurka (1948)autorstwa Z. Walickiej-Neumanowej oraz tłumaczenie bajek czeskiego autora Oldrzicha Syrovatki Jak olbrzym Podobłok został milicjantem (1949).



Drukowano także rozkłady jazdy, spisy telefonów, pocztówki, kalendarzyki, wydawnictwa okolicznościowe, plany miasta. Dla młodzieży wydano gry popularyzujące wiedzę regionalną Poznajemy ujście Odry i 1000 lat walki o Pomorze Zachodnie.


Redaktorzy spod znaku PPiK mieli również ambicję wydawania periodyku o charakterze regionalnym, przeznaczonym dla napływającej ludności i zaspokajającym jej bieżące potrzeby w zakresie informacji a także opowiadającym o słowiańskich tradycjach Pomorza Zachodniego. Pierwszy numer takiego właśnie pisma ukazał się 5 września 1945 r. Był to „Pionier Szczeciński”. Pomimo tego, iż spotkał się z ogromnym entuzjazmem zakończono jego wydawanie po drugim numerze.

Interwencje w Warszawie spowodowały, iż od czerwca 1946 roku zaczęto wydawać inne czasopismo „Szczecin. Tygodnik Miasta Morskiego” a później „Tygodnik Wybrzeża”.

Trzeba podkreślić, iż lata 1945–1949 to czas intensywnych prac mających na celu powołanie do życia polskich czasopism. Prasa miała tu do odegrania ważną rolę jako jedyne niejednokrotnie polskie słowo drukowane, ogólnie dostępne, przynoszące bieżące informacje z kraju i ze świata i w odróżnieniu od książki, częstokroć bardziej zrozumiałe nie przekraczające zdolności percepcyjnych czytających. W 1945 roku pojawiło się szesnaście tytułów czasopism, odpowiadających na potrzeby ludności polskiej, organizowanych w sposób żywiołowy. Periodyki te były wydawane nie tylko w Szczecinie, ale również w mniejszych ośrodkach.

Oto przykładowe tytuły czasopism i dzienników ukazujących się w Szczecinie i na Pomorzu Zachodnim w drugiej połowie lat czterdziestych: „Osadnik Wojskowy” (Boleszkowice pow. Chojna), „Wieści” (Stargard), „Życie Białogardzkie” (Białogard), „Biuletyn Żniwny” (Gryfino), „Wiadomości Koszalińskie” (Koszalin), „Głos Nadodrzański” i „Kurier Szczeciński” (Szczecin).

Na przełomie lat 1949–1950 „PPiK” przechodzi do historii. Na zakończenie działalności Spółdzielni wpływ miało szereg czynników. Obok trudności finansowych, gospodarczych związanych z brakiem papieru i innych materiałów oraz przestarzałą bazą maszynową, jej organizatorzy po latach wspominali, iż decydowały tutaj realia społeczno-polityczne, dążenia centralizacyjne okresu stalinizacji kraju, porządkowanie rynku wydawniczego, jak też stała ingerencja w sprawy spółdzielni, czynników zewnętrznych z zarzutem, iż nie realizuje ona właściwej linii propagandowej. W nowych warunkach zmian politycznych, nastąpił upadek tej pionierskiej oficyny.

Osobny rozdział stanowi historia szczecińskiej delegatury „Czytelnika”, powołana już w początkach maja 1945 roku. W ścisłym związku z jej działalnością pozostaje propagowanie książki i czytelnictwa a co za tym idzie tworzenie księgarń, organizowanie Zespołów Żywego Słowa, Bibliotek Ruchomych czy akcji Autorzy wśród swoich czytelników, którą wsparła swoją osobą i odnotowała w dziennikach Maria Dąbrowska.

Książce na Pomorzu Zachodnim w pionierskim okresie 1945–1949, przypisać trzeba doniosłe i szczególne miejsce. Miała ona do wypełnienia wiele rozmaitych ról. Przywieziona na Pomorze z wielu stron, ocalona z pożogi wojennej, pełniła funkcję integracyjną, ułatwiała porozumienie we wspólnocie, zaspokajała głód polskiego słowa. Dla nowych mieszkańców Pomorza Zachodniego, tworzących swoisty tygiel kulturowy, była znakiem kultury, wspólną, żywą, lekcją języka polskiego – w otoczeniu pełnym jeszcze znaków kultury niemieckiej. Za pośrednictwem książki dokonywał się tu proces polonizacji, proces przyswajania, przywróconych Polsce ziem.

Książka polska miała być magnesem spajającym Ziemie Odzyskane z Macierzą. Wątek książki jako spoiwa łączącego Ziemie Odzyskane z Polską, przewija się w całym piśmiennictwie z lat czterdziestych, podobnie jak przekonanie, iż jest ona najważniejszym czynnikiem postępu gospodarczego i kulturalnego. Książce nadawano więc szczególnie wysoką rangę. Stawiano przed nią zadanie uspołeczniania i demokratyzowania ludności.

Oprac. dr Janina Kosman

 

Szerzej na ten temat: dr Janina Kosman, „Książka musi opanować ziemie odzyskane”. Z czasów pionierskich książki i czytelnictwa na Pomorzu Zachodnim (1945–1949), „Przegląd Zachodniopomorski”, Rocznik XXXI (LX), Rok 2016, Zeszyt 2, ss. 107–131).

https://wnus.edu.pl/pzp/pl/issue/241/

Data publikacji 14 czerwca 2020